Z papieru najbardziej lubimy pieniądze. Na drugim miejscu są książki. A słyszeliście o papierowych aparatach fotograficznych?

Ekologiczne, lekkie i nie dostaniecie zawału, jeśli taki aparat upadnie na podłogę. Poniższy artykuł jest raczej ciekawostką, gdyż żadnego z tych aparatów nie miałem nawet w ręku. Jednak wiedza, ze takie cacka istnieją, sprawi, że będziesz miał o czym opowiadać na imprezie i zadziwić przyjaciół. Zatem przyjrzyjmy się kilku takim cudeńkom. Oto kilka ciekawych aparatów fotograficznych z papieru.

 

IKEA KNAPPA

Cyfrowy kompakt – działający na zasadzie kamery otworkowej – który pozwala konać 40 zdjęć o rozdzielczości 1024×768 pikseli. Oczywiście w środku jest stosowna elektronika. Działa na baterie „paluszki”. Ciekawą jego cechą jest, że wykonane zdjęcia można zobaczyć dopiero po podłączeniu aparatu do komputera złączem USB. Zatem fotografowanie jest pełne niespodzianek i przypomina pracę turystycznymi aparatami analogowymi sprzed epoki.
Tak naprawdę, był dodawany, jako gadżet reklamowy przy zakupach. Ale nie w Polsce.

IKEA_knappa

Ikea Knappa (fot. ze strony producenta)

 

W6

To również kamera otworkowa. Wygląda lepiej, niż monstrum z Ikei. Cieniutki (6 mm) aparat za $28. Robi zdjęcia 1280 x 1024 px, kręci filmy 720 x 480 px i zapisuje to wszystko na karcie mikroSD o pojemności do 16 Gb. Ma port USB, do zgrywania zdjęć na dysk komputera.

w6

W6 (fot. ze strony producenta)

 

SHARAN WIDE-35
To już wyższa półka i aparat bardziej serio. Także działa na zasadzie kamery otworkowej. Działa na prawdziwej kliszy 35 mm, posiada pokrętła i wygląda bajecznie. Robi zdjęcia panoramiczne, które wyglądają naprawdę nieźle (patrz: strona producenta http://www.sharan-camera.com/).
Taki aparat naprawdę może zrobić furorę w towarzystwie a użycie prawdziwego filmu czyni z niego pełnoprawny aparat i wspaniałe narzędzie do artystycznych eksperymentów.

sharan_wide   (błąd wyświetlania zdjęcia)

Sharan Wide-35 (fot. ze strony producenta)

 

NA CO KOMU DZIŚ Z KARTONU APARAT?

Żyjemy w czasach, gdy aparaty są wszędzie – w telefonie, w zegarku. Do czego więc takie kartonowe cudo może służyć? Do poważnej fotografii? Być może. Są ludzie, którzy potrafią zrobić dobre zdjęcie czymkolwiek. Ale to są jednostki wybitne. Jednak dobrze jest czasem odstawić pełną automatycznych bajerów „drogą lustrzankę” i stanąć przed wyzwaniem wykonania zdjęć aparatem nietuzinkowym, który bardziej stawia ograniczenia, niż ułatwia. To wyzwala w człowieku kreatywność, uwalnia od „sztucznych ulepszaczy” typu „ISO 25600″.

Powyższe aparaty mogą się jednak przydać, jeśli chcecie ściągnąć na siebie uwagę na imprezie. Albo mieć przy sobie super lekki aparat, który nic nie waży i nie będzie żalu, gdy się zgubi. Do joggingu jak znalazł. Przecież nigdy nie wiadomo, jakie niezwykłe i niebezpieczne przygody spotkają was na ścieżce w parku miejskim.

Ja kupię sobie W6, nakleję go z przodu na biały T-shirt i będę pierwszym na świecie właścicielem interaktywnej, multimedialnej koszulki. Tego jeszcze nie było – będę robił zdjęcia T-shirtem.

Kamil Kałwa