AUTOR: KAMIL KAŁWA

 

 JAK DOROBIĆ GWINT NA FILTRY W CYFRÓWCE, KTÓRA GO NIE POSIADA?

 

Kupiłem kiedyś cyfrówkę Sony HX100V. Świetny aparat z wysuwanym obiektywem, idealny dla podróżnika amatora. Jednak miał poważną wadę – nie posiadał gwintu na filtry. Zatem żegnajcie zdjęcia z filtrem polaryzacyjnym? Z filtrem jakimkolwiek? Niekoniecznie.

 

Początkowo myślałem, że bez filtrów się obejdę, ale dość szybko odczułem ich brak. W moim fotografowaniu filtr polaryzacyjny, to podstawa. A poza tym, wydało mi się niezrozumiałe, dlaczego tak dobrego aparatu – z porządną matrycą i uniwersalnym obiektywem – nie wyposażono w tak oczywistą i potrzebną rzecz, jak gwint filtrów? Jego rynkowe klony miały taki gwint, ale nie oferowały dobrej jakości obrazu. Co robić?

 

Już miałem go zwracać, już żegnać się z „gąską”, ale wpadł mi do głowy pewien pomysł. Skoro aparat nie ma własnego gwintu, to ja mu taki gwint przykleję! A co! Nie wolno? Sony mi zabroni? Tak konkretnie przykleję mu, do czoła obiektywu, zwykły filtr UV za pomocą kawałka cienkiej taśmy klejącej. A do filtra UV mogę już dokręcać, co tylko zechcę.

 

Był tylko jeden problem – obiektyw w HX100V jest typu „zegar z kukułką” czyli wysuwa się przy włączeniu aparatu i chowa po zakończeniu zdjęć. Należało koniecznie użyć bardzo cienkiej taśmy klejącej (0,1 mm lub cieńszej – mierzyć suwmiarką!), która zmieści się między tubusem obiektywu a obudową, w której się chowa. Zobaczcie na poniższym filmie, jak to zrobiłem.

 

Ostrzegam jednak, ze jeśli taśma nie będzie wystarczająco cienka, spowoduje zablokowanie się obiektywu, co może nawet spalić serwomechanizm. Dlatego nie korzystajcie z mojego pomysłu, jeśli nie jesteście pewni, że wykonaliście go prawidłowo i ze jest bezpieczny dla waszego sprzętu. Dla ułatwienia załączam film własnej produkcji.

 UWAGA! Jeśli chcesz wykorzystać poniższy pomysł autora, robisz to na własną odpowiedzialność.

Link do filmu instruktażowego: