Ziarno to efekt krystalicznej natury halogenków srebra w emulsji światłoczułej. Im niższa czułość materiału srebrowego tym ziarno mniejsze, a co za tym idzie możemy wykonać większą odbitkę nie narażając się na pojawienie się „analogowego szumu” – czyli ziarna. Jednak ziarno (ale nie szum cyfrowy) ma swój niepowtarzalny klimat.

Od kiedy wołam filmy czarno-białe (nie napiszę ile to już lat minęło) zawsze była mowa o dążeniu do drobnego ziarna. Przepis był prosty: film możliwie niskoczuły wywołać w drobnoziarnistym (lub jeszcze lepiej ultra-drobnoziarnistym) wywoływaczu w możliwie niskiej (20oC) temperaturze. Podwyższanie temperatury wołania oraz czułości filmu prowadzi do nieuchronnego wzrostu ziarna, którego należy (ponoć) unikać.

Samodzielną zabawę z filmami zaczynałem od rolek typu 120 Fotopan HL 27DIN (dla niewtajemniczonych: ISO 400) – więc nie było kłopotu. Następnie były filmy typu 135 ORWO 20 i 22 DIN (na dzisiejsze ISO 80 i 125). W zasadzie wszystko się udawało.

Ostatnio postanowiłem pójść nieco w przeciwną stronę. W pogoni za wielkim ziarnem na negatywie, film czarno-biały ISO 3200 forsowałem do 6400. (Tu uwaga dodatkowa – ponoć wszystkie filmy ISO 3200, tak naprawdę mają czułość ISO 1000, a 3200 jest osiągane przez odpowiednie wywoływanie – a więc to już właściwie jest obróbka forsowna). Jednak obróbka negatywu była prowadzona klasycznie, w wywoływaczu przez niektórych uznanym za drobnoziarnisty D-76 (ID 11). Kłóciło się to jednak z moim celem – osiągnięciem dużego ziarna. Fabryka, która wypuściła film, nie była w stanie odpowiedzieć na pytanie – ile wywoływać ten negatyw w zwykłym – tj. niedrobnoziarnistym wywoływaczu.

Zatem do dzieła!

W sieci trafiłem na recepturę wg Calba: Roztwór A: metol 2g, siarczyn sodu bezwod. 50g, hydrochinon 20g, wodorotlenek potasu 10g, bromek potasu, woda do 700ml. Roztwór B: ałun chromowo-potasowy 20g (opcjonalnie), tiosiarczan sodu 20g, woda do 300 ml. Roztwory A i B zmieszać tuż przed użyciem. Czas kąpieli 5-7 min (30oC). Opis sugerował, iż służy ona maksymalizacji ziarna na materiale negatywowym. Zawsze jednak uczono mnie, że jeśli utrwalacz dostanie się do wywoływacza, to wywoływacz taki jest zniszczony. A tu mieszamy jedno z drugim. Ale podobno to wywoływacz super szybkodziałający i ospale działający utrwalacz. Ale czy można w tym miksie wołać filmy wysokoczułe? Postanowiłem sprawdzić. Zatem użyłem filmu ISO 3200 wykonując na nim zdjęcia testowe z bracketingiem +/-1EV, czyli naświetlając film jako 1600, 3200 i 6400.

Wyniki były – niby fajne, ale w sumie takie sobie. Filmy wołane w obróbce jednokąpielowej miały nieco większe ziarno, ale może uda się to zrobić prościej? Np. wołając w wywoływaczu do powiększeń – czyli „zwykłym” – nie-drobnoziarnistym.

Tu dygresja – wprowadziłem swoją poprawkę do procedury: jeśli chcesz wołać w procesie wg. Calba filmy ISO3200 forsowane do ISO6400, wlej wywoływacz, a utrwalacz dodaj do koreksu 30 sek. później. Jeśli wołasz normalne ISO 3200 – procedura łączenia wywoływacza i utrwalacza tuż przed wlaniem do koreksu – jest OK.

Teoria wygląda jak na rysunku (poniżej) z książki Cyprian T.: Fotografia technika i technologia prezentującym 500-krotne powiększenie emulsji wywołanej w zwykłym (strona lewa) i drobnoziarnistym (strona prawa) wywoływaczu.

cyprian_500x

Zatem poszukujemy receptury na zwykłą wywojkę. Przewertowałem Cypriana, sieć i moje zakurzone notatki. Z tego stosu danych wygrzebałem recepturę na wywoływacz ID-20: metol 3g, siarczyn sodu bezw. 50g, hydrochinon 12g, węglan sodu bezw. 60g, bromek potasu 4g. Bromku wydawało mi się sporo za dużo, ale zobaczymy. Temperatura 20oC, ID-20 (1+9) i jedziemy. Kolejność kąpieli: zwilżanie (kranówa), wywoływanie, przerywanie (kwas octowy 2%), utrwalanie, płukanie. Podkreślam, że ID 20 to wywoływacz zwykły (czyli nie jest on drobnoziarnisty) – zazwyczaj używany do wołania powiększeń.

Oczywiście czasów wołania mojego filmu (i to jeszcze forsowanego do ISO 6400) w tym wywoływaczu – nie ma. Na digitaltruth wynalazłem czas 7 min (dla wywojki PQ, ale nie mam benzotriazolu, który jest jego składnikiem). Zatem czas wywoływania ustaliłem na 5, 7 oraz 9 min. Oczywiście do celów porównawczych część tego samego filmu wywołałem w drobnoziarnistym ID-11. Uzyskane kadry zeskanowałem z rozdzielczością 2400dpi. Pełna klatka (z zaznaczonym fragmentem wybranym do powiększenia) wygląda następująco:

fa_id11

zeskanowane fragmenty zdjęć zestawiono w kwadrat, gdzie na każdym polu mamy skan innej klatki tego samego filmu.

Na zdjęciu poniżej:

A-    film wywołany w drobnoziarnistym ID 11 (czas wywoływania 13 min)

B-    film wywołany w zwykłym ID 20 (czas wywoływania 5 min)

C-    film wywołany w zwykłym ID 20 (czas wywoływania 7 min)

D-    film wywołany w zwykłym ID 20 (czas wywoływania 9 min)

skanyID

Zdecydowanie najgorzej wygląda niedowołana klatka B. Jednak między filmem z wywoływacza drobnoziarnistego ID 11 (A) oraz zwykłego ID 20 (D) aż takiej różnicy nie widać.

Jednak skaner to skaner – ma te swoje piksele, których jest zapewne mniej niż srebrnych ziaren w emulsji żelatynowej. Może analogowe powiększenia będą wyglądały inaczej? Zatem wykonałem następny krok: w ciemni zrobiłem powiększenia dla klatek z wywoływacza ID 11 i ID 20 (ta ostatnia wywołana przez 9 min – czyli ta sama co na fragmencie „D” na zdjęciu uzyskanym ze skanera), na papierze matowym zachowując powiększenie liniowe 10x. Czyli powiększając całą klatkę filmu, otrzymalibyśmy powiększenia 24x36cm. Skany odbitek zamieszczam poniżej.

pozytyw

Skany są naturalnej wielkości lekko podostrzone po skanowaniu. Pomijając luminację, znów jakiejś oszałamiającej różnicy pomiędzy ID11, a ID20 nie widać. Trzymając odbitki w ręce – także nie.

Wnioski:

1. przy jasnym kadrze różnice w ziarnistości są niewielkie, jednak wzrastają przy prześwietleniu papieru w ciemni

2. zabawa była przednia, ale nadal szukam sposobu na uzyskanie dużego ziarna.

Tomasz Ciesielczuk